Dziś imieniny:
W sobotę odbyła się wycieczka do Giant's Causeway – słynnej Grobli Olbrzyma. Pomimo przenikliwego wiatru podziwialiśmy uroki najpiękniejszych klifów Irlandii Północnej, zwiedziliśmy ruiny przepięknego zamku Dunluce Castle i spędziliśmy piękne chwile nad morzem na plaży w Downhill Beach. Przewodnik zabrał nas również na szczyt Gortmore, skąd przy dobrej pogodzie można podziwiać pejzaże Irlandii Północnej i Południowej oraz Szkocję. Niestety gęsta mgła przeszkodziła nam w tym. Późnym popołudniem zmęczeni ale bardzo zadowoleni wróciliśmy do naszych irlandzkich rodzin.
Trzeci tydzień upłynął nam bardzo szybko. Nasze praktyki zabierają nam dużo czasu, ale staramy się nie zapominać o dobrej zabawie. W środę mieliśmy okazję wypróbować swoich sił na ściance wspinaczkowej w Climbing Wall Arena Foyle. Ścianka naprawdę robi wrażenie. Spędziliśmy tam niezapomniane chwile i bawiliśmy się wyśmienicie.
Dnia 11 października najlepsza brygada elektryczna Zespołu Szkół Techniczno-Ekonomicznych wyruszyła w nieznane. Naszą pierwszą misją było dotarcie do celu oraz przygotowanie się na najgorsze, czyli pozornie nudną wycieczkę. Podczas podróży każdy zadawał wiele pytań. Dlaczego? Gdzie? Po co? Czy mogę do toalety? Na żadne z nich jednak nie było odpowiedzi. Podróż była ciężka i trudna. Musieliśmy przeprawić się przez zawiłe oraz kręte drogi przeróżnych miejsc, o których słyszeliśmy wiele legend. Każda z nich była tak samo przerażająca. Po godzinie nieustającej i wyczerpującej przeprawy, dostaliśmy się na miejsce. Wszyscy równie zdenerwowani, weszliśmy niepewnym krokiem w stronę pierwszej bazy, w której czekały na nas hełmy, identyfikatory oraz świecące kamizelki taktyczne. Każdy z nas wiedział, że nie ma już odwrotu. Do naszej brygady przydzielony został przewodnik, posiadający rozległą wiedzę z zakresu taktyki oraz geodezji. Zrozumieliśmy, że jest właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. Dopełnieniem tego był płomień w jego oczach, który pojawiał się wtedy, gdy zaczynał mówić o swojej pracy. Transformatory, kondensatory, generatory – wszystko to było dla niego czymś normalnym, banalnym. Za to dla nas – niesamowitym. Potrafił nam dogłębnie wyjaśnić oraz przedstawić coraz mniej popularną sztukę słynnego Volta oraz Ampera. A to nie wszystko. Dzięki jego informatorom zajęliśmy bazę numer dwa. Dostaliśmy informacje na temat działań obcych sił, a także wytwarzania przez nich prądu elektrycznego na ogromną skalę. Informacje te były zdumiewające, lecz nie mieliśmy czasu na melancholię, z uwagi na rozkazy dowództwa. Kolejną częścią naszej misji było zbadanie reszty terenu. Plac, na który przeszliśmy był wspaniały. Budowle wszelakiej maści wprawiały w zachwyt oraz zadumę nad sensem istnieniem człowieka w tym ogromnym świecie. To było ostatnie z pytań na które nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Starając się wypełnić jak najlepiej powierzone nam zadanie zbadaliśmy teren dokładnie i stanęliśmy przed ostatnim wyzwaniem. Było nim odkrycie kolejnych tajemniczych miejsc. Do tego przydzielony nam został specjalny weteran sił elektrycznych. Do jego mocnych stron należały zwinność oraz znajomość starych maszyn i urządzeń. Wchodząc do budynku rozległ się niesamowity dźwięk przypominający dzwonek. Wtem naszym oczom ukazała się wielka ściana różnych dzwonków. Każdy z nich miał swoją historię, której prawdopodobnie nie pozna już nikt. Przechodząc przez mroki magazynu natknęliśmy się na wiele urządzeń. Niewątpliwe do najciekawszych należały klatka słynnego stratega Michael Faraday’a oraz pokaz działania miliona Volt na żołnierzu. Po wszystkim udaliśmy się złożyć raport oraz strzelić pamiątkowe zdjęcie, które zawiśnie w gablocie chwały i będzie podziwiane przez inne oddziały.
W tym roku świętuje swoje 100-lecie istnienia, jedna z najprężniej działających elektrowni w latach 1927-53 […] mowa oczywiście o elektrowni Łaziska, wchodzącej w skład Południowego Koncernu Energetycznego S.A. To właśnie tam udaliśmy się 11 października br. Nasza przygoda zaczęła się świtem, kiedy to zajęliśmy miejsca w busie i wraz z opiekunem wyruszyliśmy w drogę ku elektrowni. Kilometry mijały bardzo szybko, co w połączeniu z wesołą atmosferą podczas podróży, dało efekt w postaci szybkiego dotarcia na miejsce. Bezpośrednio po wejściu, zostaliśmy poinstruowani o zasadach panujących w elektrowni oraz wyposażeni w sprzęt ochrony wraz z identyfikatorem. W pierwszej części zwiedzaliśmy elektrownię na zewnątrz. Przewodnik zwracał uwagę, na złożoność aparatury nas otaczającej, przedstawiał historię elektrowni, jej wydajność oraz w sposób bardzo przystępny dla nas, opisywał jej działanie – krok po kroku. Potężne maszyny, nowoczesna technologia oraz ogromna wiedza specjalistów, tworzyły swoistą harmonię, co dostrzeże nawet niewprawne oko. Obiekt jest ciągle modernizowany, czego przyczyną są wymogi UE, która bezwzględnie określa normy emisji CO2, co w przypadku takiego obiektu, jest sporym problemem. W budynku samej elektrowni panował wzmożony hałas, co utrudniało odbiór przewodnika. Chodzenia było sporo, ale wszyscy dawaliśmy radę. Dopiero schody prowadzące do dyspozytorni pokazały, kto oszukiwał na WF-ie ;). Dziesiątki stopni oraz podwyższająca się temperatura wraz z kolejnymi piętrami, dały się we znaki. Nasze odczucia zmieniły się, po dotarciu do samej dyspozytorni – cisza, spokój … oraz najnowsza technologia. Samo pomieszczenie naszpikowane po sufit przemysłem High- Tech, zrobiło na nas ogromne wrażenie, podobne do tego, które zafundowała nam Porąbka- Żar – elektrownia, w której gościliśmy ostatnimi czasy. Następnym przystankiem naszej wycieczki była wizyta w Muzeum Energetyki. Już na wejściu, czekał na nas kolejny przewodnik – specjalista w tej dziedzinie. Wibrarium to na pewno coś, co zostanie w naszej pamięci na dłużej. Jest to interaktywna wystawa zabytkowych elementów instalacji dzwonkowych, w pełni odrestaurowana oraz dostępna dla zwiedzających. Jednak, jednoczesna praca wszystkich dzwonków, a co za tym idzie – ogłuszający jazgot, już nie należał do najprzyjemniejszych doświadczeń (z czym na pewno nie zgodzą się autorzy pomysłu… ;) ) Ogromna ilość przyrządów pomiarowych, liczników energii elektrycznej oraz rozmaitej aparatury elektrycznej, również nas pozytywnie zaskoczyła. Przewodnik zaś nie próżnował i ciągle na nowo próbował nas zaskakiwać, rozśmieszać, zadziwiać. To ostatnie udało mu się wyśmienicie, podczas odwiedzin „Laboratorium wysokich napięć”. Byliśmy świadkami prób wyładowań atmosferycznych, co prawda uzyskanych w sposób sztuczny, ale w dalszym ciągu prezentujących się zjawiskowo. Zaś moment, w którym manekin rażony prądem elektrycznym niejako zaczął „tańczyć na linie”, na długo zapadnie w pamięci. To był obraz przedstawiający potęgę praw fizyki oraz 1 MILIONA wolt ;). Wszystkie eksponaty bardzo nas zaciekawiły i poszerzyły horyzonty zdobywanej wiedzy, nie tylko tej teoretycznej. Po zakończeniu zwiedzania, udaliśmy się w drogę powrotną do szkoły. Opiekę sprawował p. Bronisław Siwy.
Nasz pobyt w Derry to nie tylko praktyka zawodowa. Późne południa i wieczory spędzamy bardzo miło i atrakcyjnie. Na pierwszy wieczór rozpoczynający kolejny tydzień mieliśmy zarezerwowany tor na kręgielni. Sport, dobra zabawa, sporo emocji. Zagraliśmy 10 rund w sześcioosobowych zespołach. Do tego był burger night, mogliśmy wybrać najbardziej ulubiony zestaw. A przed nami jeszcze wiele wydarzeń… Zobaczcie nas w galerii - wkróce...
W niedzielę w restauracji Jack’s Bar mieliśmy rezerwację na wspólny obiad. Mogliśmy spróbować specjałów irlandzkiej kuchni. Wybraliśmy kilka rodzajów dań i deserów, więc była różnorodność, okazja do porównania smaków. Miło spędziliśmy czas witając jednocześnie naszych kolejnych dwóch opiekunów.
Weekend to czas kiedy mamy okazję poznać historię i kulturę najbardziej atrakcyjnych miejsc Irlandii Północnej. W sobotę 21 października odwiedziliśmy Belfast, stolicę i największe miasto tego regionu. Wycieczka była podzielona na kilka etapów. W pierwszej kolejności pojechaliśmy do doku, w którym zbudowano najsłynniejszy statek pasażerki Titanic. Dziś w miejscu stalowej bramy Arrol Gantry zlokalizowano budynek o wyjątkowej konstrukcji w kształcie gwiazdy. Następnie mieliśmy możliwość zobaczyć muzeum historii republiki irlandzkiej, w którym zgromadzono wiele interesujących, historycznych przedmiotów oraz dokumenty z przeszłości Irlandii. Nie zabrakło nas również przy słynnym murze pokoju, ścianie dzielącej miasto na dwie części protestancką i katolicką To charakterystyczny symbol miasta z licznymi muralami podkreślającymi jego podział. Podczas spaceru w centrum Belfastu zobaczyliśmy najważniejsze miejsca i zabytki. Monumentalna wieża zegarowa o wysokości 113 metrów góruje nad miastem. Na jej szczycie znajduje się zegar i dzwon. Zbudowana została na drewnianych palach i podmokłym gruncie, dlatego jest pochyla na 1,3 metra. W Donegall Square zobaczyliśmy City Hall, czyli ratusz z wieżami i miedzianą kopułą na 52 metrach. Wnętrze ratusza robi ogromne wrażenie marmurowym hallem, licznymi rzeźbami, witrażami, wystawami. Victoria Square, to centrum handlowe z platformą widokową i stanowi niewątpliwy atut miasta. Belfast jest miastem z portem morskim, lotniskiem, rozwiniętym przemysłem, centrum kulturowym, atrakcjami turystycznymi oraz sporymi obszarami z zielenią i ogrodami. Mimo, że pogoda nie w każdym momencie nam sprzyjała miasto wywarło na nas ogromne wrażenie. Podczas podróży powrotnej mogliśmy podziwiać krajobrazy charakterystyczne dla Irlandii: wzgórza, lasy oraz zielone całoroczne pastwiska owiec. Zobaczycie nas w galerii – Belfast
Go Kartning to dyscyplina, która dostarcza sporo emocji, dobrej zabawy i radości. Do jazdy na torach kartingowych zostaliśmy podzieleni na grupę dziewcząt i chłopców, była przestrzeń sprzyjająca zespołowej rywalizacji. Ubrani w kombinezony spróbowaliśmy swoich sił za kierownicą i stosowaliśmy się do flag sygnalizacyjnych. Przejechaliśmy dwie rundy. Po podsumowaniu wyników statuetki otrzymali: grupie dziewcząt Angelika Zacharz, w grupie chłopców Paweł Turowski. Miły i wspólnie spędzony wieczór, a wspomnienia zostaną. Zobaczcie nas w galerii.