Rozmowa z uczestnikami i laureatami konkursu „Przidom do nos po niyszporach": Kingą Hucz, Eweliną Filipczyk, Eweliną Wylenzek, Bartoszem Gruszką, Wiktorem Koniecznym i Rafałem Lesiem z Zespołu Szkół Techniczno-Ekonomicznych w Radzionkowie.
Konkurs, którego celem jest propagowanie kultury i tradycji śląskiej, był
organizowany przez Panią Marię Osadnik i Parafię WNMP w Radzionkowie-Rojcy pod patronatem Burmistrza Miasta Radzionków. W tym roku odbyła się już jego
szósta edycja.
Czy na co dzień posługujecie się gwarą?
Bartek – Tak.
Rafał – Tak, oczywiście, że posługuję się gwarą.
Wiktor – Tak.
Kinga – W jakimś stopniu jak najbardziej, szczególnie w domu.
Ewelina F.- To zależy od sytuacji. Zazwyczaj posługuję się gwarą w domu i wśród przyjaciół.
Ewelina W. - Posługuję się gwarą w domu i kiedy spotykam się z moimi przyjaciółkami, w szkole i innych miejscach raczej jej nie używam.
Czy w domu mówicie gwarą?
Rafał – Tak.
Bartek – Tak.
Wiktor – Tak.
Kinga – Oczywiście.
Ewelina F. – Tak, chociaż częściej posługują się nią rodzice.
Ewelina W. – W moim domu, od kiedy pamiętam, używało się gwary i jest tak do teraz.
Gdzie nauczyliście się gwary?
Kinga – W domu.
Wiktor – Ja też w domu.
Ewelina F. – W domu, na podwórku oraz biorąc udział w różnych konkursach.
Bartek – Mnie uczyli w domu babcia i dziadek.
Ewelina W. – Gwary nauczyłam się od mojego taty, który mówił do mnie po śląsku, już jak byłam małą dziewczynką.
Rafał – Ja nauczyłem się gwary od mojej świętej pamięci babci i oczywiście rodziców.
Czy pochodzicie ze śląskich rodzin?
Ewelina F. – Tak.
Bartek – Tak.
Ewelina W. – Tak, pochodzę ze śląskiej rodziny.
Kinga – Tak.
Rafał – Tak.
Wiktor – Tak.
Kto w waszych rodzinach pielęgnuje śląskie tradycje i kulturę?
Ewelina F. – Na pewno moi rodzice oraz starsze rodzeństwo.
Bartek – U mnie wszyscy.
Wiktor – (śmiech) Oczywiście.
Ewelina W. – W moim domu ja, moja mama, siostry i bracia podtrzymujemy tradycję mówienia po śląsku.
Kinga – Moja babcia jest członkiem Związku Górnośląskiego, a cała rodzina mówi po śląsku i dba o utrzymywanie śląskich tradycji.
Rafał – Cała nasza rodzina pielęgnuje tę piękną kulturę i tradycję od wielu pokoleń.
Czy, waszym zdaniem, gwara jest jeszcze obecna w życiu codziennym ludzi mieszkających na Śląsku, czy też jest ciekawostką folklorystyczną?
Bartek – Jest w życiu codziennym.
Wiktor – Tak, gwara jest obecna cały czas. Czy to w domu, czy poza nim.
Ewelina F. – Moim zdaniem gwara jest obecna w życiu codziennym ludzi mieszkających na Śląsku, ponieważ wielu z nich posługuje się nią od dzieciństwa, co powoduje, że robią to, nawet o tym nie wiedząc.
Ewelina W. – Gwara jest używana na pewno przez ludzi starszych, za których młodości mówiło się po śląsku. Wydaje mi się, że młodzi ludzie coraz rzadziej używają gwary.
Kinga – Myślę, że wiele osób wstydzi się mówić gwarą, ale w wielu domach jest ona obecna w mniejszym lub większym stopniu. Są osoby w naszym wieku, które gwara po prostu odrzuca i, niestety, niektórzy z nich śmieją się z osób posługujących się nią.
Rafał – Według mnie, gwara jest jeszcze obecna w życiu. Gdy jestem gdzieś na mieście czy w różnych typach lokali na Śląsku, to słychać, że ludzie się nią posługują i jest używana przez wielu Ślązaków w życiu codziennym.
Dlaczego zdecydowaliście się wziąć udział w Konkursie „Przidom do nos po niyszporach”?
Bartek – Chciałem spróbować sił w tym konkursie (z czystej ciekawości).
Kinga – Ponieważ lubię moją gwarę i uważam, że należy starać się dbać o nią, żeby nie zginęła.
Ewelina W. – A ja zdecydowałam się na wzięcie udziału w tym konkursie, bo używam gwary i chciałam to zaprezentować szerszej publiczności.
Rafał – Uczestniczyłem już w tym i nie tylko tym konkursie, więc wiedziałem, o co w nim chodzi.
Wiktor – Też kiedyś już brałem udział w konkursie gwary śląskiej. Spodobało mi się wtedy, więc postanowiłem, że spróbuję po raz kolejny.
Czy to wasze pierwsze uczestnictwo w tym konkursie? Rafale, ty już brałeś w nim udział…
Rafał – (śmiech) Uczestniczyłem w nim już trzykrotnie.
Ewelina W. – Pierwszy raz brałam udział w tym konkursie.
Bartek – Ja też.
Kinga – Moje też pierwsze.
Wiktor – W tym konkursie tak.
Czyli braliście udział w innych konkursach o podobnej tematyce?
Ewelina F. – Tak. W szkole podstawowej były organizowane takie konkursy o podobnej tematyce, w których często brałam udział.
Wiktor – Tak.
Ewelina W. – Brałam udział w podobnym konkursie, gdy byłam w przedszkolu.
Rafał – Tak, brałem już udział w tego typu konkursach, głównie w przedszkolu.
Bartek – Ja nie.
Kinga – Nie, jakoś jeszcze nie było okazji.
Co zadecydowało o wyborze tekstów konkursowych? Czy trudno znaleźć właściwy tekst na konkurs?
Bartek – Moim zdaniem nie.
Ewelina F. – Mnie bardzo trudno było znaleźć tekst w gwarze śląskiej, ale ostatecznie udało mi się coś wybrać.
Ewelina W. – Tekst, który wybrałam na konkurs, okazał się być za krótki, co świadczy o tym, że niełatwo znaleźć odpowiedni tekst. Opowiadanie, które zaprezentowałam zaproponował mi kolega.
Kinga – Też uważam, że dosyć trudno. Mnie spodobał się tytuł, który jest zabawny, natomiast sam tekst obrazuje dzisiejszą dość smutną rzeczywistość i podkreśla walory całkiem niedalekiej przeszłości [Kinga przygotowała tekst pt. „O hasioku i klopsztandze” – przyp. red.].
Rafał – Decyzję wybrania tekstu podjąłem z moją polonistką. Ten tekst i teksty w poprzednich konkursach wybrałem z powodu tego, że po prostu je dobrze rozumiałem, były przyjemne do słuchania. Dzisiaj w dobie Internetu nie jest trudno znaleźć tekst, za to trudniej jest znaleźć tekst, który zainteresuje nie tylko wykonawcę, ale i słuchacza.
Wiktor – Historie po śląsku, dobrze opowiedziane, potrafią być bardzo zabawne. Moim priorytetem w wyborze tekstu był właśnie taki cel.
A jak wyglądały przygotowania do konkursu?
Ewelina F. – Mieliśmy dodatkowe zajęcia z nauczycielką języka polskiego, która dawała nam świetne rady. Dodatkowo ćwiczyłam bardzo dużo w domu.
Ewelina W. – Poświęciłyśmy wiele czasu nad tym, abym dobrze przedstawiła wybrany tekst.
Bartek – Spotykaliśmy się w sali języka polskiego…
Kinga – i każdy po kolei prezentował swój tekst, a pani doradzała nam, jak najlepiej przedstawić go. W domu każdy indywidualnie ćwiczył, uwzględniając jej wskazówki.
Rafał – Prezentowaliśmy nasze umiejętności przed panią, koleżankami i kolegami, a potem nawzajem podpowiadaliśmy sobie, gdzie co poprawić, jak zaakcentować, jakiego słowa użyć.
Wiktor – Bywało śmiesznie.
[śmiech]
Czy coś was zaskoczyło podczas przygotowań?
Ewelina F. – Raczej nie.
Bartek – Nie.
Wiktor – Nie.
Rafał – Podczas przygotowań nic mnie nie zaskoczyło.
Ewelina W. – Na pierwszym spotkaniu zaskoczyła mnie tak duża liczba uczestników, bałam się, że będę jedyną dziewczyną.
Kinga – Liczba chętnych osób z mojej szkoły, które zgłosiły się do wzięcia udziału w konkursie.
A podczas konkursu?
Bartek – Też nie.
Ewelina F. – Zaskoczyło mnie to, że ostatecznie w konkursie wystartowało bardzo mało uczestników. Wielu z moich znajomych nie chciało brać udziału, ponieważ uważali, że nie dadzą sobie rady, chociaż ja spróbowałam i uważam, że było warto.
Rafał – Mnie zaskoczyła liczba młodzieży, dzieci, dorosłych biorących udział.
Ewelina W. – Podczas konkursu byłam zdziwiona i troszkę skrępowana, bo inne osoby występujące miały jakieś przebrania lub stroje ludowe, ja miałam zwykłą koszulę.
Kinga – Ale podczas przesłuchań była bardzo miła i przyjazna atmosfera, występy były na dość wysokim poziomie.
Wiktor – Mnie zaskoczył sposób, w jaki to wszystko było zorganizowanie.
Czy mieliście tremę?
Bartek – Ja nie.
Wiktor – Ja też nie.
Ewelina F. – Ja tak. Strasznie się bałam, że zapomnę tekstu albo się pomylę, ale ostatecznie wszystko poszło dobrze.
Kinga – Tak, szczególnie przed samym występem.
Ewelina W. – Gdy pani prowadząca wyczytała moje nazwisko, zapomniałam, jak zaczyna się moje opowiadanie.
Rafał – Osobiście, miałem delikatną tremę.
Jak sobie z nią poradziliście?
Ewelina F. – Wyobraziłam sobie, że jestem sama w sali i nikt mnie nie słyszy, co spowodowało, że mniej się stresowałam.
Ewelina W. – Gdy stanęłam przy mikrofonie, stres minął, uśmiechnięte twarze państwa w jury uspokoiły mnie.
Kinga – Nuciłam sobie jakieś przyjemne piosenki, to często pomaga, i starałam się nastawiać optymistycznie.
Rafał – A ja wykorzystałem sposoby podsunięte poprzez panią Trembaczowską, czyli ćwiczenia oddechowe.
Czy będziecie chcieli wziąć udział w konkursie także w przyszłym roku?
Wiktor – Tak.
Ewelina F. – Oczywiście. Konkurs był świetnie przygotowany, a jury oceniało bardzo sprawiedliwie.
Bartek – Z pewnością.
Ewelina W. – Jeśli będzie okazja wzięcia udziału w tym konkursie za rok, na pewno będę chętna.
Kinga – Jeśli będę w stanie, myślę, że tak.
Rafał – Tak, oczywiście, będę chciał poprawić swoje tegoroczne błędy i wyjść jeszcze lepiej [śmiech].
Czy gwara śląska ma przed wami jeszcze jakieś tajemnice?
Bartek – Raczej tak, na przykład jakieś słowa.
Wiktor – Tak, ogromna liczba słów, których nie znam.
Ewelina F. – Raczej tak, gwara skrywa przede mną jeszcze wiele tajemnic. Aczkolwiek w czasie przygotowań oraz trwania konkursu nauczyłam się bardzo wiele i mam nadzieję, że kiedyś będę bardzo dobrze się nią posługiwać.
Ewelina W. – Przede mną też ma jeszcze tajemnice, które z każdym dniem odkrywam.
Kinga – Tak, to chyba normalne. Nikt nie zna wszystkich słów i zwrotów.
Rafał – Gwara śląska ma niezliczone tajemnice, o których mam nadzieję się dowiedzieć.
Kocham po śląsku to…
[ogólny śmiech]
Ewelina F. – Jo przaja.
Ewelina W. – Jo ci przaja.
Kinga – Przaja.
Rafał – Jo ci przaja.
Wiktor – Jo ci przaja.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmowę prowadziła Ewa Mann – nauczyciel bibliotekarz Zespołu Szkół Techniczno-Ekonomicznych w Radzionkowie.